Plan ogólny dla Warszawy – do 9.02

Mieszkańcy Bielan wywalczyli ograniczenie uciążliwej działalności MBP w Radiowie. To była walka o podstawy: o powietrze, o normalne życie, o to, żeby „ekologia” nie oznaczała przerzucania smrodu i problemu na sąsiadów. Dziś, gdy miasto pokazuje projekt planu ogólnego, trudno nie czuć goryczy: wygląda to jak dokument, który ma przede wszystkim dać urzędnikom wygodę, a przed mieszkańcami – wytłumaczenie, że „tak wyszło z planu”.

Patrzę na mapę z Planu Ogólnego dla Radiowa i widzę trzy rzeczy. Po pierwsze: długi ukośny pas „strefy otwartej” (jasnozielony) – rezerwa pod S7. Po drugie: Las Bemowski jako „strefa otwarta”, z szarymi wyspami stref infrastruktury (MPO) i drobnymi (ciemniejszy zielony) enklawami rekreacji (ogródki działkowe i fort). Po trzecie: wąziutki pas „strefy otwartej” pod ul. Janickiego – obiecywaną od lat równoległą drogę odciążającą Arkuszową.

Jeśli ktoś wrzuci w Google „strefa otwarta plan ogólny” dostanie podpowiedź od ej-aja:

Strefa otwarta (SO) w planie ogólnym to obszar wyłączony z intensywnej zabudowy, obejmujący lasy, tereny rolnicze, doliny rzeczne, wody i tereny cenne przyrodniczo. Jej głównym celem jest ochrona środowiska, zapobieganie rozlewaniu się miast i adaptacja do zmian klimatu, co w praktyce oznacza zakaz lub duże ograniczenia w budowie. 

Pięknie! Ale tu rodzą się pytania: skoro S7 i Janickiego to są korytarze komunikacyjne, czemu nie są nazwane wprost komunikacją tylko strefą otwartą?

Diabeł tkwi w szczegółach – czym naprawdę jest SO w warszawskim planie ogólnym? Definicja pojawia się po kliknięciu w taki obszar (jak ktoś przebił się przez strony UM Warszawa by pobrać i gdzieś obejrzeć plik z samym planem):

Ha! Teren komunikacji i teren infrastruktury technicznej – to też może być SO!

W uzasadnieniu planu czytamy, że tam, gdzie przebieg drogi jest z grubsza znany, ale nie ma jeszcze ustalonych linii  rozgraniczających, plan ogólny daje „strefę otwartą”, żeby utrzymać korytarz wolny od zabudowy do czasu realizacji. Czyli „strefa otwarta” pełni tu rolę… rezerwy inwestycyjnej.

To tłumaczy logikę papieru, ale nie uspokaja ludzi, którzy słyszeli już za dużo obietnic: jeśli „otwarte” ma w profilu komunikację i infrastrukturę, to ochrona jest miękka, a zmiana funkcji w praktyce może być tylko kwestią kolejnego etapu.

Strefa otwarta (SO) w definicji z Google brzmi jak tarcza dla zieleni i mieszkańców, ale w uzasadnieniu jest opisana przede wszystkim jako rezerwa korytarza pod przyszłe inwestycje. Gdy droga/linia jest z grubsza znana, lecz bez ustalonych linii rozgraniczających, daje się SO, by utrzymać teren wolny od zabudowy do czasu realizacji. Co więcej, sama SO w profilu podstawowym zawiera m.in. teren komunikacji i teren infrastruktury technicznej do 5000 m² – więc „otwarte” nie oznacza automatycznie „chronione”, tylko „jeszcze niezabudowane, ale gotowe pod infrastrukturę”

.Pytanie – czemu Las Bemowski ma dostać taki status?

Druga rzecz to odpady. Wprost zapisano rozbudowę/modernizację zakładów m.in. przy ul. Wólczyńskiej 249 i ul. Kampinoskiej 1 (opłakane skutki mazowieckiego WPGO)

6) w zakresie gospodarki odpadami na terenie m.st. Warszawy, ustalono:
* rozbudowę/modernizację zakładów przy ul. Wólczyńskiej 249,
ul. Kampinoskiej 1, ul. Zawodzie 16, ul. Zabranieckiej 2;

Dla takich terenów plan przewiduje strefę infrastrukturalną z minimalnym 20% powierzchni biologicznie czynnej (czytaj – 80% powierzchni na przetwarzanie odpadów)  i dużą swobodą doprecyzowania w planach miejscowych „pod potrzeby modernizacji lub rozbudowy”.  Po doświadczeniu MBP na Radiowie to brzmi jak: „temat jest niewygodny, więc zostawiamy go na obrzeżu i formalnie otwieramy drzwi na rozwój instalacji”.

Czyli, tak jak się można było spodziewać – Warszawa idzie na łatwiznę i wpycha kolanem śmieci na Radiowo. Bo to jest najprostsze. A rezultat – koncentracja przetwarzania odpadów niemal całego miasta na głównej drodze prowadzącej do Kampinosu.

Jak żyć, panie premierze?

Mimo wszystko: składajcie uwagi. Plan ogólny sam z siebie Bielan w żaden sposób nie „ochroni”, ale wszystko, co dziś zostanie w nim opisane jako infrastruktura odpadowa albo rezerwa pod uciążliwe inwestycje, jutro będzie urzędnikom służyć jako argument, że „to było przewidziane”. Zgłaszajcie wnioski o jasne nazwanie korytarzy (S7, Janickiego), o twardsze gwarancje dla Lasu Bemowskiego i o realny bufor od instalacji odpadowych – bo jeśli teraz odpuścimy, to później zostanie już tylko bezsilne patrzenie na kolejne „modernizacje”.

Nasze propozycje uwag do planu:

0) Nie dla śmieci na Radiowie

Warto, tradycyjnie podkreślić, że przetwarzanie odpadów na Radiowie musi się skończyć. Warszawa i województwo mazowieckie muszą wreszcie podjąć działania by wyprowadzić śmieci z otuliny KPN i przestać męczyć ludzi. Ale to wymaga pomysłu i pracy. Napiszcie im to. W planie ogólnym się nie znajdzie, ale dajcie znać że nie ma naszej zgody.

1) Wzmocnienie ochrony Lasu Bemowskiego

Wnoszę o zmianę ustaleń projektu planu ogólnego dla obszaru Lasu Bemowskiego (proponowane 146SO, 10SO, 163SO) poprzez wyznaczenie dla tego terenu strefy zieleni/rekreacji (lub innej strefy o jednoznacznie ochronnym charakterze) zamiast strefy otwartej (SO), z doprecyzowaniem, że podstawową funkcją jest zachowanie ciągłości kompleksu leśnego i funkcji przyrodniczych, edukacyjnych i rekreacyjnych.

Uzasadnienie: strefa otwarta (SO) w profilach dopuszcza elementy infrastruktury i komunikacji, co nie zapewnia trwałej ochrony terenów leśnych przed stopniową fragmentacją oraz presją inwestycyjną.


2) Realna ochrona między zabudową mieszkaniową Wólki Węglowej oraz ul. Arkuszowej a instalacjami odpadowymi (Wólczyńska 249)

Wnoszę o wyznaczenie ciągłego pasa strefy zieleni (zieleni izolacyjnej/buforowej) w pobliżu stref zabudowy mieszkaniowej i strefy infrastrukturalnej 31SI obejmującą m.in. instalacje gospodarki odpadami w rejonie ul. Wólczyńskiej 249. Wnoszę, aby pas ten miał charakter nieprzerywalny i miał pierwszeństwo przed dopuszczeniami wynikającymi z profilu SO (w szczególności przed traktowaniem SO jako rezerwy infrastrukturalnej/komunikacyjnej). Pas ten należy wydzielić ze stref otwartych 516SO, 167SO, 166SO, 539SO, stref usługowych 505SU, 493SU samej 31SI i części 253SI.

Uzasadnienie: strefy otwarte w obecnej formie nie zapewniają ochrony przed hałasem i innymi uciążliwościami, które mogą być generowane przez 31SI i 505SU.

Jak złożyć uwagi –

Termin składania uwag – poniedziałek 9.02.

Strona UM na której szczegółowo opisany cały proces: https://architektura.um.warszawa.pl/plan-ogolny

W skrócie dwie najprostsze drogi:

  1. wypełnijcie formularz na stronie https://konsultacje.um.warszawa.pl/processes/Warszawa2040/f/458/
  2. pobierz formularz w docx wypełnij dane adresowe, w pkt 7.1 wpisz swoje uwagi, podpisz, zeskanuj i wyślij emailem na plan.ogolny@um.warszawa.pl

Czy na Bielanach można wreszcie oddychać?

Media obiega narracja w sam raz na wybory samorządowe. Kompostownia MPO została zamknięta! Koniec udręki mieszkańców! Tak krzyczą nagłówki gazet i portali.

Ale to tak jak ze starym kawałem o radiu Erewań. Czy to prawda, że w Moskwie rozdają samochody? Tak, to prawda, ale nie w Moskwie tylko w Leningradzie, nie samochody a rowery i nie rozdają a kradną.

Tak jak rozdawano samochody, tak kompostownia MPO została zamknięta. Po pierwsze – decyzja WIOŚ dotyczyła tylko jednej z kilku działających tam instalacji. Pozostałe działają pełną parą. Po drugie – skąd wiemy czy zakład prowadzący instalację MBP od ponad dwóch lat bez ważnego pozwolenia nie przekracza zakresu innych pozwoleń?

Istotne jest to,  że 10 IX 2018 dla mieszkańców Bielan (tak jak się spodziewaliśmy) nie stał się żadną przełomową datą. Papierowy sukces – nadal śmierdzi z MPO. Zobaczcie, co podesłał nam jeden z mieszkańców… To materiał z 12-go września – cały dzień z zakładu dochodził fetor. Okazuje się, że kompostownia odpadów zielonych + hala przeładunkowa odpadów zmieszanych wykorzystywana przez MPO wystarczy do zalania smrodem całej okolicy.

Szczerze  mówiąc, naprawdę mieliśmy nadzieję, że zamknięcie MBPu poprawi sytuację na Radiowie. Nic z tego.

To nie koniec udręki na Bielanach. Zwłaszcza, że tak jak pisaliśmy przy składaniu uwag do WPGO nawet ograniczenie działania MPO nie ulży Bielanom, bo śmieci będą zapewne trafiać do instalacji Byś, tuż obok. Widać, że prowadzący tą instalację są tego samego zdania, bo właśnie trwają konsultacje w sprawie wznowionego wniosku o rozbudowę tego drugiego zakładu (wkrótce więcej informacji o tym). Smutne to jest, że nikt nie uczy się z tego co się dotąd na Bielanach wydarzyło.

Śledźcie naszą stronę – my się nie poddajemy, będziemy walczyć o Bielany wolne od smrodu aż do skutku. Wkrótce poprosimy Was o pomoc – zbliżające się wybory samorządowe to okazja którą wykorzystamy!

Pożary….

Cała Polska emocjonuje się plagą pożarów na składowiskach odpadów. Tymczasem mieszkańcy Bielan od lat wiedzą, że kontrola działalności przetwarzania, zbierania i składowania odpadów w Polsce jest iluzoryczna. Co ma się dziać na poziomie powiatów, skoro w Warszawie, pod samym nosem ministerstwa i WIOŚu działa wielki zakład przetwarzania odpadów. Od trzech lat bez ważnego pozwolenia. W stolicy naszego kraju, w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatów przyrody przetwarza się co najmniej 240 tys ton odpadów rocznie – bez ważnego pozwolenia.

Skoro takie rzeczy są możliwe w Warszawie, to co jest możliwe „w terenie” z dala od instytucji i organów powołanych do stania na straży właściwego korzystania z naszego wspólnego dobra…

 

Różne decyzje w jednej sprawie

By uzmysłowić Wam, jak wielkie absurdy są związane ze sprawa kompostowni MPO na Bielanach, popatrzcie na tą grafikę.

kasta

Absurd? Nie, to rzeczywistość w Polsce.  Np objaśnijmy sobie czas realizacji. Ścieżka oznaczona czerwonymi strzałkami (na razie korzystna dla MPO)- ok 5 miesięcy.  Ścieżka oznaczona zielonymi strzałkami – sprawa trwa już ok 25 (!)  miesięcy

Ale to jeszcze nie wszystko – przeczytajcie argumentację MPO zamieszczoną w uzasadnieniu wyroku. Decyzja WSA, uzasadnienie. Liczy się tylko kasa. MPO wygrało przetarg, oferując cenę wyraźnie niższą od rynkowej. Dlaczego? Bo mogło mielić w nieprofesjonalny sposób na Radiowie odpady i wywozić je na górkę.  Ale zaraz, nie do końca mogło, bo 2.5 roku temu wygasły pozwolenia, których nie jest w stanie MPO odnowić. Do tego sąd zupełnie się nie odniósł, tylko do faktu, że pazerność MPO (czyli Ratusza) doprowadziła do sytuacji, w której nie da się bezpiecznie zutylizować odpadów. I dlatego sąd zawiesza wykonanie decyzji o zamknięciu. Bo kosztowałoby to zbyt dużo. I 2.5 roku to było za mało dla Ratusza by rozwiązać sprawę, tak by odpady były odbierane i utylizowane w sposób nie obciążający smrodem kilkadziesiąt tysięcy osób.

 

Czy kompostownia może działać?

W związku z ostatnią decyzją NSA, przez media przetoczyła się fala publikacji, z nagłówkami w stylu „sąd zezwolił na działalność MPO”. Sęk w tym, że jest to nieprawda!

Decyzja sądu tylko zawiesiła wykonanie decyzji WIOŚ o zamknięciu kompostowni. Taka decyzja nie zastępuje pozwolenia zintegrowanego, które jest wymagane do prowadzenia tego typu działalności.

Fakty nie uległy zmianie – od ponad 2.5 lat MPO na Kampinoskiej przetwarza kilkaset tysięcy ton odpadów rocznie bez żadnego pozwolenia. Tak działa prawo w Polsce….

Państwo prawa w praktyce

konf-mazurek-sasin

No i patrzcie w jakim państwie prawa żyjemy… Jak wiecie MPO odwołało się do Ministra Środowiska gdy nie dostało pozwolenia od Urzędu Marszałkowskiego. Ministerstwo (w osobie wiceministra pana Mazurka, na zdjęciu po prawej) wielokrotnie zapewniało nas, że sprawę Radiowa doskonale zna.

Tymczasem… Niespodzianka! Minister przedłużył sobie termin w jakim odpowie na skargę MPO ze względu ‚na skomplikowane zagadnienie związane z tą sprawą’. To że przez ten czas (mimo braku jakichkolwiek pozwoleń) MPO działa nadal, bez zmian truje smrodem wszystkich wokoło nikogo nie obchodzi. Kolejne dwa miesiące dla MPO – w ten sposób zakład już działa 2 lata bez pozwoleń!!! Tak, to jest właśnie polskie państwo prawa w praktyce.

By jeszcze bardziej uzmysłowić sobie absurdalność sytuacji – pan Jacek Sasin stojący obok wiceministra temat również doskonale zna. Tutaj macie kilka jego wypowiedzi z 2014:

Jaki jest stan obecny?

Decyzja WSA wstrzymująca wykonanie decyzji WIOŚ „zamykającej kompostownię” jest dla nas niezrozumiała i przecząca zdrowemu rozsądkowi

Uporządkujmy fakty:

  1. MWIOŚ wydał decyzję o zamknięciu instalacji MPO z powodu braku pozwolenia zintegrowanego. MPO odwołało się do GIOŚ
  2. GIOŚ podtrzymał decyzję MWIOŚ nakazującą zamknięcie instalacji z dniem 31.12.2016. MPO odwołało się do Sądu składając jednocześnie wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji GIOŚ uzasadniając, że trwa postępowanie o wydanie pozwolenia zintegrowanego przez Marszałka Województwa Mazowieckiego
  3. W tym czasie Marszałek Województwa Mazowieckiego wydaje decyzję, w której odmawia udzielenia pozwolenia zintegrowanego dla Spółki MPO. MPO ma prawo odwołać się do Ministra Środowiska
  4. Sąd (WSA) wydaje postanowienie o wstrzymaniu decyzji GIOŚ do momentu rozpatrzenia całej sprawy przed sądem
  5. MPO odwołuje się od decyzji Marszałka Województwa Mazowieckiego odmawiającej wydania zgody na przetwarzanie odpadów

Bez pozwolenia zintegrowanego MPO nie może działać! Przez blisko dwa lata MPO działa bez ważnych pozwoleń. Wyrok WSA nie jest decyzją administracyjną i nie uprawnia do przetwarzania odpadów!

Najistotniejszy fakt jest taki, że już prawie 2 lata MPO prowadzi działalność na Kampinoskiej bez ważnego pozwolenia zintegrowanego. Urąga to wszelkim normom i podważa zaufanie do naszego państwa.

Popatrzcie na to w ten sposób – przez te dwa lata zakład przetworzył prawie pół miliona ton odpadów. Nie mając ważnego pozwolenia.

To zamkną czy nie?

Za każdym razem gdy fala smrodu zalewa Bielany, fala skarg płynie między innymi do WIOŚ. Ludzie piszą, urzędy odpisują – okrągłe słowa o podjętych działaniach, a smród jak był tak jest. Sytuacja od ponad trzech (!) lat jest fatalna…

Wszyscy z Was, którzy złożyli taką skargę, w ostatnich dniach mogą być nieco zaskoczeni odpowiedzią, którą od początku września przesyła WIOŚ. Znajduje się w niej taki akapit:

Ostatnia kontrola instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów prowadzonej przez MPO została przeprowadzona przez WIOŚ w okresie od 16 czerwca do 16 lipca 2015 r. Stwierdzone nieprawidłowości:

  • Brak pozwolenia zintegrowanego do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych.
    MWIOŚ decyzją z dnia 31 sierpnia 2016 r wstrzymał użytkowanie instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów prowadzonej przez MPO, zlokalizowanej przy ul. Kampinoskiej 1 w Warszawie. Termin bezpiecznego dla środowiska wstrzymania użytkowania instalacji określono na 31 grudnia 2016 r. Decyzja nie jest ostateczna (złożono odwołanie do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska).

Zastanówmy się chwilę…

Wszyscy, którzy chcą już otwierać szampana, niech się jeszcze wstrzymają. W pierwszej chwili wydaje się, że jesteśmy świadkami przełomowego wydarzenia. Czy na pewno? Przeanalizujmy, co WIOŚ napisał.

Po pierwsze – decyzja nie jest prawomocna – gdzieś na początku października (nie znamy jeszcze dokładnej daty) upływa termin rozpatrzenia odwołania złożonego przez MPO. Jeżeli GIOŚ przychyli się do odwołania, sprawy nie ma, wszystko jest bez zmian, smród jest jak był.

Po drugie – nawet jeżeli GIOŚ podtrzyma decyzję o zamknięciu MBP, to zastanówcie co się stanie jeżeli Urząd Marszałkowski wyda pozwolenie zintegrowane przed końcem roku? Ano, zamknięcie stanie się nieaktualne, bo zniknie jego podstawa (WIOŚ nie kazał zamknąć zakładu z względu na jego uciążliwość, tylko z powodu braku zezwolenia). I znowu, smród jak był tak będzie.


Po trzecie – w tym tekście wyróżniliśmy Wam daty – popatrzcie, w połowie 2015 r. stwierdzono brak pozwolenia. Zakład jednak działa bez przeszkód do końca sierpnia 2016r, czyli ponad rok! Dopiero teraz WIOŚ wydaje decyzję, która może zakończyć gehennę mieszkańców.

Czy jednak tak się stanie? Obawiamy się, że może to  być zagranie ze strony WIOŚ, który w naszym odczuciu przez lata NIC nie zrobił by poprawić sytuację mieszkańców, mające na celu poprawienie wizerunku tej instytucji.

Wiedzą, że zbliża się termin wydania decyzji w/s pozwolenia zintegrowanego dla MPO. Jeśli UM wyda pozwolenie, to sytuacja mieszkańców będzie jeszcze gorsza, bo MPO już bez obaw będzie wypuszczać wyziewy na mieszkańców. A na każdą skargę mieszkańców na odór z zakładu WIOŚ rozłoży bezradnie ręce i powie: Próbowaliśmy zamknąć zakład, robiliśmy co w naszej mocy, nawet decyzję wydaliśmy, nie nasza wina.

Obyśmy się mylili, ale przez ponad trzy lata naszej walki ze smrodem na Bielanach widzieliśmy już tak wiele absurdalnych sytuacji…

Wieje na zachód. Zgadnijcie kto do nas dzwoni?

Po akcji w zeszłym tygodniu komuś wydaje się, że coś się poprawiło? Cóż, od dwóch dni wieją wiatry zachodnie, zgadnijcie kto do nas pisze/dzwoni?

fb-dramat

Tak, oczywiście – odór generowany przez MPO rozlewa się na wszystkie strony, to zależy tylko od wiatru. Wszystkie instytucje zlewają mieszkańców Warszawy, Babic, Łomianek, Izabelina. Co się musi stać, by wreszcie ktoś skutecznie interweniował i rozwiązał problem raz a dobrze?

Wydają kasę, a efektu nie ma

ekobiegly-zwrot

Każda firma, która źle wykona swoją usługę liczy się z tym, że nie dostanie wynagrodzenia. MPO tak podpisało umowę, że bez weryfikacji skuteczności wypłaciła lekką ręką pieniążki za usługę która nie przyniosła oczekiwanych i obiecywanych rezultatów. Śmierdzi strasznie. Żądamy zwrotu pieniążków za które MPO kupi mieszkańcom szczelne busy do rozwożenia dzieci do szkół w ciężkich warunkach odorowych. Dzięki temu dzieci unikną dolegliwości zdrowotnych związanych ze smrodem wydobywającym się z instalacji MPO.

To jest zasadnicze pytanie – jak to możliwe, że są wydawane grube publiczne pieniądze (MPO przecież jest w 100% własnością miasta) na działania, które nie przynoszą ŻADNYCH pozytywnych rezultatów.

Od zakończenia prac przez ekobiegly.pl sytuacja stała się wręcz dramatyczna. W maju i czerwcu, mieszkańcy Bielan mieli chwilę oddechu, bo nietypowo wiatry prawie non-stop wiały w stronę Klaudyna, Mościsk, Izabelina. Na czas wakacji – kto mógł, to wyjechał, wywiózł dzieci daleko od tego smrodu. Tak dłużej nie da się żyć!